O kosmetykach

Dlaczego kosmetyki komercyjne nie działają?

18493

Jakiś czas temu siedząc na ławce przy placu zabaw i obserwując zabawę swoich synów, usłyszałam rozmowę  młodych kobiet o kosmetykach.  
Młoda mama polecała kilku innym młodym mamom pewien krem. Wymieniając przy tym jego działanie, przyznam brzmiało to trochę jak w reklamie telewizyjnej. Nie słyszałam nazwy marki  kremu, ale zdałam sobie sprawę z tego,

że tak naprawdę to większość produktów chwali się tymi samymi  właściwościami: przeciwzmarszczkowe, nawilżające, wygładzające itp … , szkoda że w zestawie nie dają jeszcze płytek!

DROGA  CZYTELNICZKO!  CZY  DROGERYJNE KOSMETYKI   RZECZYWIŚCIE

DZIAŁAJĄ  ZGODNIE  Z  DEKLAROWANYMI  OPISAMI  NA  ETYKIETACH?

Odpowiedz często jest niestety negatywna.

Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest co najmniej kilka.

Po pierwsze  bardzo często nie mamy do czynienia z oryginalnymi, dobrej jakości  surowcami używanymi podczas produkcji danego kosmetyku. Wciąż rosnąca  popularność naturalnych olejów i maseł spowodowała zwiększenie zapotrzebowania na te surowce. Natura jednak nie jest bezkresna i spora część cennych olejów jest ograniczona ilościowo. Natomiast przemysł kosmetyczny sprawia wrażenie jakby posiadał patent na cudowne rozmnażanie dobrodziejstw natury. Dlatego też z jednej strony ograniczona ilość  z drugiej strony duże zapotrzebowanie i chęć zrobienia dobrego biznesu doprowadzają do nieuczciwych fałszerstw.

Jak zatem podrabia się drogocenne  oleje?

Aby wyjaśnić te kwestię niestety trzeba użyć kilku chemicznych terminów. Każdy olej, tłuszcz stały, składa się z wielu tzw. kwasów tłuszczowych, te z kolei w tłuszczach występują w odpowiednich ilościach, tworząc tzw. profil kwasów tłuszczowych. Inaczej można powiedzieć , że każdy olej zapisany jest swoistym kodem kwasów, które mają swój określony udział procentowy w danym oleju.

Brzmi to może trochę skomplikowanie, jednak możliwość podrabiania jest stosunkowo łatwą sprawą. Wystarczy tylko  w odpowiednich proporcjach połączyć z sobą określone kwasy tłuszczowe. Czy takie fałszerstwo jest możliwe do wykrycia? Jest, ale nie dla przeciętnego Jana Kowalskiego. Jakość produktu można oczywiście sprawdzić za pomocą badań, pomocne jest w takiej sytuacji także duże doświadczenie w pracy z olejami i tłuszczami (ocena organoleptyczna). Natomiast jednym z pierwszych wyznaczników jakości tłuszczów jest cena (choć i to nie jest regułą). Dobry produkt z wiadomych względów powinien kosztować więcej.

Fałszowanie to jeden aspekt, kolejnym jest – jakość produktów. Niestety w masowej produkcji wykorzystuje się półprodukty niskiej i najniższej jakości, szczególnie w tanich kosmetykach. Praktyka ta jest powszechna szczególnie w firmach, które od lat są na rynku „wypracowały sobie markę”, osiągnęli sprzedaż na odpowiednim poziomie wówczas dążą do maksymalizacji zysków  kosztem obniżania jakości składników.

Lista powodów przez, które kosmetyki nie działają niestety jeszcze się nie kończy. Kolejną kwestią jest tzw. rafinacja czyli oczyszczenie. Oleje i tłuszcze stałe poddawane są oczyszczaniu aby  pozbawić je zapachu i koloru, uzyskuje się dzięki temu jednolite bezzapachowe mazidło następnie do niego dodaje się tzw. „parfum”  – czyli zapach,  dzięki któremu produkt końcowy ma „przyjemnie pachnieć”. Na rzecz sztucznego zapachu niestety składniki pozbawia się cennych właściwości.

Marna jakość produktów to jedna strona medalu, a druga to zawartość w kosmetykach substancji szkodliwych. Tak więc co w takiej sytuacji zrobić?

Wypracowałam na to swój sposób, ale o tym niebawem w już następnych wpisach.